Dziki Świdnickie: Sztuka uliczna, która żyje w mieście
Dziki Świdnickie: Sztuka uliczna, która żyje w mieście
Świdnica słynie z Kościoła Pokoju, ale ma też swoją lżejszą, bardziej humorystyczną stronę. Są nią Dziki Świdnickie. To seria rzeźb rozsianych po mieście, nawiązująca do herbu i historii miasta. Zimą, przykryte białymi czapeczkami ze śniegu, wyglądają jeszcze sympatyczniej.
Polowanie na dziki (z aparatem)
To doskonały pomysł na rodzinny spacer w formie gry miejskiej. Dzików jest sporo, każdy ma swój charakter i atrybuty.
- Dzikie życie: Znajdziecie dzika czytającego książkę, dzika-podróżnika, a nawet dziki handlujące przed dawnym domem kupca.
- Lokalizacja: Rzeźby umieszczone są w kluczowych punktach miasta – w Rynku, parkach, przy ważnych budynkach.
- Detale: Rzeźby są wykonane z brązu, z dużą dbałością o szczegóły. Warto przyjrzeć się ich minom!
Dlaczego dzik?
Bo Świdnica (niem. Schweidnitz) ma w nazwie rdzeń, który kojarzy się ze słowem “Schwein” (świnia/dzik), choć etymologia jest bardziej złożona. To jednak wystarczyło, by dzik stał się nieoficjalnym symbolem miasta, który budzi uśmiech. Zimą spacer ich szlakiem to świetna alternatywa dla siedzenia w domu.
Po spacerze - na narty!
Świdnica zwiedzona? Ruszaj w góry! **Ośrodek Mieszko** w Zieleńcu to idealne miejsce na aktywny wypoczynek po miejskim spacerze.
Odkryj MieszkoPodsumowanie i rady Redakcji
Świetna zabawa dla małych i dużych.
Rady dla tropicieli:
- Mapa: W Informacji Turystycznej w Rynku zapytajcie o mapkę z rozmieszczeniem dzików.
- Herb: Będąc w Rynku, spójrzcie na ratusz i poszukajcie herbu miasta – tam też jest dzik (a właściwie gryf i dzik). Darz Bór! (Ale tylko z aparatem).
Więcej w tym temacie
- Zimowa oaza spokoju: Alpejskie Domki Karkonosze w Jarkowicach
- Zimowa wyprawa na koniec świata: Czerniec i jego drewniana korona
- Góra Świętej Anny: Wieża widokowa z czerwonego piaskowca
- Kosówka w Siennej: Domowa atmosfera tuż przy stoku Czarnej Góry
- Chalupy Bret w Prkenný Důl: Czeski przepis na rodzinne narty
- Bajkowa zima w Osadzie Za Górami Za Lasami: Luksus w rytmie slow