Wielka Sowa: Zimowa wyprawa na dach Gór Sowich – wieża, schroniska i magia ognisk

Wielka Sowa: Zimowa wyprawa na dach Gór Sowich – wieża, schroniska i magia ognisk

Wielka Sowa: Zimowa wyprawa na dach Gór Sowich – wieża, schroniska i magia ognisk

Góry Sowie mają w sobie coś magnetycznego. Ich łagodne, nastrojowo zalesione grzbiety skrywają nie tylko tajemnice projektu “Riese”, ale i miejsca, które od pokoleń jednoczą miłośników górskiej przygody. Nad całym pasmem dominuje ona – Wielka Sowa (1015 m n.p.m.), z charakterystyczną sylwetką śnieżnobiałej, kamiennej wieży widokowej. Zimą, kiedy szron ozdabia sędziwe świerki, a szczyt pokrywa się grubą warstwą skrzącego się puchu, Wielka Sowa zamienia się w bajkową krainę, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej, a nastrojowość mroźnego poranka redefiniuje pojęcie spokoju. W 2026 roku, mimo postępującej komercjalizacji wielu sudeckich szczytów, Wielka Sowa zachowała swój plebejski, radosny charakter. To tutaj, na styku powiatów kłodzkiego i dzierżoniowskiego, narodziła się piękna tradycja zimowych ognisk na szczycie, która nastrojowo ogrzewa serca wędrowców nawet w najbardziej mroźne dni.

Szlakiem ku “Białej Damie”

Wyprawa na Wielką Sowę to czysta przyjemność, niezależnie od stopnia zaawansowania. Kamila Gzik podkreśla: “Świetne miejsce. Sama trasa na przyjemny spacer idealna. Bez większych trudności”. Najpopularniejsze podejścia prowadzą z Przełęczy Sokolej oraz z Walimia, oferując widoki i łagodne nachylenie grzbietu. Krzysztof Strąkowski, doświadczony wędrowiec, dodaje jednak szczyptę pragmatyzmu: “W górnej części szlaku jest dość stromo, jednak nawet starsze osoby spokojnie dają radę. Piękne miejsce! Warto tam się wybrać niezależnie od pogody”. Zimą warto jednak zachować czujność – ośnieżonego lasu bywa złudna, a wiatr na otwartym grzbiecie potrafi być przeszywający. “Zimą zewnętrzna część jest bardzo śliska, na szczęście to tylko kilkanaście stopni” – ostrzega Krzysztof, przypominając o konieczności posiadania dobrych butów lub raczków.

 zachód słońca nad Górami Sowimi, widoczny ze zboczy Wielkiej Sowy.
Złota godzina – promienie słońca kładą się na ośnieżonych szczytach, tworząc spektakl, którego nie zapomnicie.

Wieża: Strażniczka Horyzontu

Sercem szczytu jest wieża widokowa z 1906 roku – jedna z nielicznych zachowanych wież Bismarcka, która dziś służy wyłącznie kontemplacji krajobrazu. Renata Maciejewska nie kryje zachwytu: “Fantastyczna atrakcja. Wejście na wieżę bezpłatne. Sporo ludzi, ale wahadłowy ruch zdaje egzamin”. Warto pokonać kręte, nieco ciasne schody, o których wspomina Krzysztof Strąkowski (“Schody są dość wąskie, lubią się zakorkować”), by po chwili odetchnąć pełną piersią na tarasie widokowym. Panorama z Wielkiej Sowy to majstersztyk. W pogodne, zimowe dni wzrok sięga od odległej Śnieżki w Karkonoszach, przez Masyw Śnieżnika, aż po kontur Wrocławia na horyzoncie. To tutaj najlepiej widać architekturę Sudetów – ich warstwową strukturę, która zimą staje się nadzwyczaj czytelna i elegancka.

Biała wieża na szczycie Wielkiej Sowy w pełnym słońcu.
Biała Dama i błękit – kontrast między historyczną kamienną wieżą a zimowym niebem zapiera dech w piersiach.

Przystanek z duszą: Schronisko Sowa

Wędrówka na szczyt nie byłaby pełna bez odwiedzin w tutejszych schroniskach. Schronisko Sowa, położone nieco poniżej szczytu, to prawdziwa oaza spokoju. Jego drewniana konstrukcja wpisuje się w górski krajobraz. “Tradycyjny budynek górski o drewnianej konstrukcji” – jak opisują go zachwyceni turyści – to gwarancja ciepłej atmosfery. Sowa słynie z domowej kuchni, a tutejsza jajecznica na tarasie z widokiem na Karkonosze stała się niemal kulinarnym rytuałem. “Brak zgiełku wielkich stacji narciarskich sprawia, że można tu naprawdę usłyszeć własne myśli” – to zdanie najlepiej oddaje klimat schroniska, które promuje “slow mountain living”.

Schronisko Sowa

Szukasz noclegu z duszą?

Jeśli aura Wielkiej Sowy Cię oczarowała, pozostań na noc w Schronisku Sowa. Poczuj magię zimowego wieczoru z dala od cywilizacji.

Odkryj Schronisko Sowa

Ognisko na dachu regionu

To, co przyciąga na Wielką Sowę całe rodziny, to niespotykana atmosfera święta. Renata Maciejewska zauważa: “Na szczycie kilka miejsc przeznaczonych na ogniska, ławki, sklepik… Kiełbasa surowa na ognisko i z grilla dostępna w sklepiku”. Wyobraźcie sobie mróz, zapach dymu z ogniska i smak upieczonej kiełbasy na wysokości ponad tysiąca metrów. Taki posiłek po sportowym wysiłku smakuje najlepiej na świecie. Dla ceniących spokój, Damian Danielczyk ma radę: “Wejście na Wielką Sowę w poniedziałek rano – zero ludzi, możliwość rozpalenia ogniska w ciszy”. miejsca w dni powszednie jest uderzająca – tylko Vy, wieża i szum wiatru w koronach ośnieżonych drzew.

Logistyka i praktyczne wskazówki

Planując zimową wyprawę na Wielką Sowę, warto pamiętać o kilku istotnych kwestiach: 1. Podejście rozgrzewa, ale na szczycie przy ognisku i wieży wychłodzenie następuje błyskawicznie. 3. Prowiant: Sklepik na szczycie oferuje drobne przekąski, ale warto zabrać własną kiełbasę na ognisko – to część rytuału. 4. Bezpieczeństwo: Schody na wieżę i same ścieżki w górnej partii bywają oblodzone. Raczki w plecaku to wyraz odpowiedzialności turystycznej. Wielka Sowa to serce Gór Sowich, które zimą bije najmocniej. To miejsce, gdzie architektura zabytkowej wieży splata się z surowej natury, a radosny zapach ogniska tworzy wspomnienia, które trwają przez lata. Niezależnie od tego, czy szukacie celu na rodziinną wycieczkę, czy samotnej kontemplacji panoramy Sudetów, Wielka Sowa powita Was dumną bielą i ciepłem ogniska.

Redakcja Noworudzkiego Kuriera

Więcej w tym temacie